|
|
Wizyta u Chrisa Lukhaupa - luty 2005 (strona 2/7)
Chris jakby trochę zapomniał o otaczającym go świecie. Pochłonęły go raki, natychmiast zanurzył rękę w akwarium.
- Czego szukasz? - spytałem.
- Samic z jajami. Jak ty znajdziesz taką to będzie twoja - odparł z uśmiechem.
Atawistyczne odruchy zdobywcy wzięły górę nade mną i rzuciłem się do akwarium w poszukiwaniu samicy. Wyciągałem każdego raka i sprawdzałem czy ma jajka. Zauważyłem że Chris jest trochę rozbawiony moimi rozpaczliwymi poszukiwaniami . Najprawdopodobniej trafiały mi się zwykle samce, bo samice to on wcześniej zauważał :) (Zdjęcia nie oddają obłędu w oczach Pawła - przyp. Jackie).
Ani ja ani Chris nie trafiliśmy na żadną samicę z jajami. Chris wziął kilka osobników by zrobić im zdjęcia i je opisać. Szukanie samicy tak mnie pochłonęło, że po chwili dopiero zauważyłem, jak Jackie przygląda się zbiornikowi w którym siedziało jakieś osiemdziesiąt sztuk Cherax cf. papuanus. Ale to był widok! Stos rurek z PCV ułożony w piramidkę a w prawie każdej rurce siedział jeden rak. Wyglądało to niecodziennie. Po chwili obserwacji dało się zauważyć pewną hierarchizację. Największe osobniki zajmowały rurki na dole i to w tym rogu wokół którego leżały inne rurki (szybka możliwość zmiany kryjówki). Stałem przez chwilę i obserwowałem tę żywą wieżę.
- Zobacz jakie odjechane krewetki. - usłyszałem głos Jackie.
Już z daleka zobaczyłem w akwarium poruszające się pomarańczowe punkty. Chris wyjaśnił nam, że jest to nawy gatunek - Caridina palmata. W ich przewodzie pokarmowym żyją specjalne grzyby, które nadają wnętrznościom czerwonopomarańczowy kolor.
- Wyglądają kosmicznie, jakby nałykały się mandarynek. -odparłem.
- Są niesamowite. - z przejęciem dodała Jackie
Zapytałem Chrisa czy pochodzą z hodowli w Niemczech. Okazało się że to absolutna nowość, dopiero co sprowadzona.
- Świetnie. My będziemy pierwsi :) - ucieszyłem się.
Kucaliśmy przed zbiornikiem i przyglądaliśmy się tym fascynującym zwierzętom chyba ze 20 minut.
| |